Przyczepa w tandemie – czy akcje na giełdzie?

Czasami w życiu pojawiają się takie sytuacje, gdy trzeba zaryzykować lub inaczej nazywając: podjąć słuszną decyzję. Ja, pewnego gorącego lata, stanęłam właśnie w takiej sytuacji. Mieszkałam z mężem na wsi od pół roku. Przeprowadziliśmy się z miasta. Mąż dojeżdżał do starej pracy, a ja musiałam znaleźć zajęcie dla siebie. Miałam odłożonych trochę pieniędzy kupiłam więc kawałek pola i sad.

Inwestycja w tandem – przyczepę rolniczą

przyczepy rolnicze w typie tandemTrafiła się okazja, więc grzechem było nie skorzystać. Oczywiście mój mąż widział już wszystko w czarnych barwach, ale ja postanowiłam wykorzystać swój potencjał i starą przyczepkę, która stała za budynkiem gospodarczym. Po pewnym czasie okazało się, że jedna przyczepka to za mało – potrzebowałam tandem! Zaczęłam jeździć po producentach, przeglądałam internet. Przyczepy rolnicze w typie tandem – widziałam wszystkie w okolicy do sprzedania. Gdy byłam już gotowa wydać te kilkadziesiąt tysięcy, mój mąż znalazł lepszy sposób na zainwestowanie pieniędzy. Powiedział, że słyszał od znajomego brokera, że wprowadzają pewne akcje… że zarobimy na tym mnóstwo pieniędzy tylko musimy zainwestować teraz. Miałam nie lada dylemat. Postawiłam jednak na swój pomysł, a to głównie dlatego, że był on pewny. Cokolwiek by się zdarzyło tandem będzie nasz. Na giełdzie to już nic pewnego. Nie lubiłam ryzyka i ceniłam sobie uczciwą pracę. Przekonałam męża, że przyczepa to coś pewnego, że zawsze możemy ją sprzedać, że będzie zarabiała na siebie.

Wtedy nie był przekonany. Nawet lekko się naburmuszył na kilka dni. Przeszło mu dopiero, gdy po tygodniu okazało się, że broker był w błędzie, a my uratowaliśmy nasze pieniądze nie kupując tych „pewnych” akcji. Nasze gospodarstwo się rozrasta i dobrze prosperuje, co cieszy już nie tylko mnie, ale i mojego męża.